Biegun północny, rok 1981…W lodowym królestwie panuje martwa cisza. Meteorolog Aleksander Niesterow jest ostatnim człowiekiem, który opuścił pływająca stację badawczą “Biegun 21″. Otrzymał pilną wiadomość z lądu i musi opuścić Arktykę na statku, który odbierze go o wyznaczonym czasie, w wyznaczonym miejscu. Jednak zamiast ciepłego powitania na naukowca czeka koszmar, który zaczyna się w momencie, gdy Niesterow przypadkowo odkrywa, że trafił na pokład atomowego lodołamacza “Wiatr Północy”. Ten przez wiele lat dryfował przez niezmierzone obszary zlodowaciałej północy.
FABUŁA:
Jak już napisałem we wstępie- mamy rok 1981 i wcielamy się w postać rosyjskiego meteorologa Aleksandra Niesterowa. Znajdujemy się na opuszczonym statku i naszym zadaniem jest odkrycie, dlaczego jest on opuszczony. Na pokładzie martwej łajby czas się zatrzymał, a każdy element jej wnętrza zastygł w bezruchu. Na początku poznajemy historię jakiegoś ludu, który został wygnany przez inny, silniejszy. Z początku to wszystko nie klei się za bardzo. Stopniowo jednak, wraz z poznawaniem przeżyć i poczynań tego ludu i załogi statku wszystko zaczyna być zrozumiałe. Historia podawana jest nam w postaci retrospekcji. Usłyszymy wtedy rozmowy kapitana statku i dowiemy się, jak do tego wszystkiego doszło, ale jeżeli chodzi o lud, to ich z kolei wspomnienia poznajemy dzięki rozsypanym po całym statku kartkom. Jest to bardzo silny punkt tej gry, ponieważ historia jest naprawdę wciągająca. Przyjdzie nam odkryć bolesną historię kapitana oraz jego załogi.
AUDIO:
Mroczne i klimatyczne. Dźwięki, które wydobywają się z wnętrza statku, są niekoniecznie normalne. Dane jest nam usłyszeć zarówno skrzypienie mostu i drabinek, jak i odbijanie o podłogę aluminiowego kubeczka (nie, nie przez nas). Z oddali można też czasem usłyszeć dźwięki wydawane przez “intruzów”. Jedyne, do czego mógłbym się przyczepić to dziwny akcent ludzi mówiących po angielsku, chociaż z drugiej strony to w końcu rosyjski statek z rosyjską załogą.
GRAFIKA:
Grafika w grze, pomimo że pokazuje tylko kilka pustych kajut (no dobra trochę przesadziłem, jest tego więcej) wygląda naprawdę dobrze. I tak, moi drodzy, w tej grze istnieje fizyka!!! Szafka może się przewrócić/pochylić, lód może się pokruszyć. Oczywiście (niestety) mamy możliwość zaobserwowania tych zjawisk tylko w postaci skryptu. Na szczęście są jeszcze topniejące sople i lód ze ścian i pojawiają się one, gdy włączymy w danym pomieszczeniu zasilanie. O zgrozo, kilka razy kiedy tak sople za mną spadały, wystraszyłem się. Wadą jest marna optymalizacja. Tak nie chwaląc się, mój sprzęt spokojnie udźwignąłby dwa razy bardziej wymagającą grę, ale jak się okazało, przy rozdzielczości 1024:768 na średnich ustawieniach gra od czasu do czasu się zacina. NO NIE!
ROZGRYWKA:
Wspaniała, cudowna, klimatyczna, niesamowita, wciągająca- takie przymiotniki według mnie najbardziej pasują do tej gry. Z początku posiadane przez nas bronie są…słabe, ale to jedyne co mamy i musi nam wystarczyć. Z czasem zdobędziemy strzelby, później nawet karabin. W Cryo stworzono dwie intrygujące rzeczy, mianowicie pasek temperatury służący nam za pasek życia oraz “Mentalne Echo”. Aby uzupełnić zapasy energii, trzeba podejść do włączonej latarki, lampki bądź ogniska. O ile wiadomo, czym jest to pierwsze, o tyle druga rzecz jest innowacyjna i naprawdę ciekawa. Dzięki Mental Echo mamy możliwość cofnąć się w czasie i wcielić w jednego z załogantów statku. Mamy szansę uratować człowieka, a także zmienić bieg wydarzeń.
Tak żeby nie wypowiadać się o grze w samych superlatywach dopowiem, że jest ona do bólu liniowa. Mamy cztery pary drzwi, ale otworzyć możemy tylko jedne. Czasem są wyjątki, możemy otworzyć dwie pary (ŁAŁ), ale okazuje się, że za jednymi kryje się tylko pomieszczenie z lampką/ogniskiem. Sama walka jest dość ślamazarna, wleczemy się jak ten ślimak po lodzie, a przeciwnicy poruszają się znacznie szybciej. Początkowo musimy walczyć wręcz, wygląda to średnio. Przeładowywanie broni to koszmar. Strzelam do przeciwnika(który również potrafi posługiwać się bronią), aż tu nagle SRU, trzeba zmienić magazynek, a trwa to jakieś 10 sekund. Na czas przeładowywania najlepiej się gdzieś schować, bo po tym czasie możemy być już martwi.
PODSUMOWANIE:
Cryostasis: Arktyczny Sen to naprawdę porządna gra. Nie ma specjalnie wielkich wad, kilka innowacji i ciekawie opowiedzianą historię. Tak właściwie najbardziej irytowała mnie liniowość. Byłoby miło, gdyby twórcy dali graczom większe pole do popisu, wtedy z pewnością mógłbym zaliczyć tę grę do jednych z najlepszych, w jakie grałem (i tak cRPG rlz!).
8/10
Wczytywanie...
A jest system krycia się za osłonami bo o tym nie wspomniałeś, a jestem ciekawy. I gra się z widoku pierwszej czy trzeciej osoby?
Nie, nie ma, bo właściwie nie ma się nawet przed kim kryć. 2/3 przeciwników atakuje nas wręcz.