Recenzja Left 4 Dead

Jako że pojawiły się już pierwsze informacje i gameplaye z Left 4 Dead 2 , ja postanowiłem napisać recenzje pierwszej części tej gry. Zapraszam do lektury.

FABUŁA

W tej grze fabuła nie występuje.  No dobra świat zaatakowały zombie. Skąd się wzięły nie wiemy. Nie jest to plus ani minus. Po prostu tej grze fabuła jest tak samo zbędna jak eskimosowi lodówka.

ROZGRYWKA

W grze wcielamy się w jednego z czwórki bohaterów i musimy przedostać się ze schronu do schronu aż do punktu ewakuacyjnego. Do wyboru mamy cztery postacie, które różnią się tylko i wyłącznie skinem. Ja osobiście najczęściej brałem Zoey (jedyna kobieta w grze) oraz Billa (weterana wojny). Nasze postacie często rzucają jakimiś tekstami w czasie gry. Moje ulubione to, gdy strzelimy w Louisa (jedyny murzyn w grze, wiadomo, gra mimo latających kończyn musi być poprawna politycznie) i mówi on “Do I look like one of them?!”.

Do zagłady zombich dano nam cztery rodzaje broni. Jest to pistolet z nieskończoną amunicją, broń maszynowa, shotgun oraz, w dalszych częściach każdego etapu, snajperka. Każda broń oprócz snajperki ma swoją drugą wersję i tak z UZI robi się M16, ze zwykłego shotguna robi się “pompka”, a w przypadku pistoletu dostajemy po prostu drugi w łapę. Wydaję się to być mało ale tak naprawdę taki arsenał wystarczy. Dodatkowo możemy rzucić koktajlem Mołotowa, który podpala trupki i przydaję się np. gdy wiemy skąd będą nadchodzić wrogowie i zrobić im ognistą ścianę oraz pikającą bombę, która wabi wszystkie Zombie w pobliżu, po czym eksploduje, robiąc z naszych wrogów różowy dymek. Mamy również apteczkę, którą możemy uleczyć siebie albo partnera oraz leki przeciwbólowe, które na jakiś czas dają nam dodatkowe punkty życia.

Całe strzelanie jest zrealizowane genialnie i sprawia masę radości. Jest bardzo dynamicznie, głównie dzięki dziesiątkom zombie nacierających na ocalałych w jednym momencie. Wszystkiemu dopełniają latające kończyny, głowy i ogólnie masa krwi.

Do zabawy oddano nam trzy tryby, czyli Kampania, Versus oraz, nowo przybyły Survival. W kampanii musimy po prostu uciekać w stronę punktu ewakuacji zostawiając za sobą masę trupów (już teraz na dobre).Jest to mój ulubiony tryb. Versus to tak w sumie prawie to samo co Kampania ale nie do końca. Tutaj w rolę zombie wcielają się gracze i wierzcie mi, oni są dużo trudniejsi od komputera. Wchodzą oni w ciała jednego z mutantów, których możemy też spotkać w pozostałych trybach, Smokera, pana z długim językiem, Boomera, rzygającego grubaska, który po trafieniu wybucha zostawiając po sobie śluz, który wabi hordę, Huntera, szybki, zwinny, czyli inaczej upierdliwy oraz Tanka, góra mięcha, którą trudno zabić i najlepiej przy okazji uciekać. Ostatni tryb to Survival. Został on dodany jakiś czas temu. Chodzi o to żeby przetrwać jak najdłużej nadchodzące zombie. Wszystko odbywa się na dość małym obszarze, tak że nie ma gdzie uciekać. Wszystkie trzy tryby są równie grywalne.

Left 4 Dead to gra nastawiona na Multiplayer. Granie samemu w Singlu nie ma większego sensu, bo w krótkim czasie się po prostu znudzi. Komputerowi towarzysze może i są całkiem nieźli ale mają też swoje słabsze chwilę. Pamiętam, że dorwał mnie Hunter i przygwoździł do ziemi. Już wstąpiła we mnie radość, bo widzę nadbiegającego Billa (sterowanego przez komputer oczywiście) ale ten kretyn zamiast strącić mordującego mnie mutanta stał nad nim i czekał aż umrę i dopiero wtedy go zabił. Nie ma jak to wierni towarzysze. Po za tym chyba każdy wie, że zabawa z prawdziwymi ludźmi jest o wiele lepsza niż z komputerem. Najlepiej jeżeli zbierzecie grupkę przyjaciół i każdy się wcieli w jednego z ocalałych, emocje gwarantowane. Dodam jeszcze, że do gry potrzebny jest internet, bo trzeba aktywować produkt w Steamie.

OPRAWA WIZUALNA

L4D działa na już stareńkim silniku Source, który swoje dni chwały miał podczas premiery Half Life 2. Co prawda z Source’a wyciśnięto ostatnie poty ale grafika nie poraża. Tak w sumie to może nawet lepiej, bo więcej osób będzie mogło pograć. Modele postaci, zarażonych i mutantów są wykonane naprawdę dobrze. Efekty wizualne typu wybuchy, krew, ogień też dają radę. Podsumowując nie jest źle ale Source już powoli nudzi. Kiedy panowie z Valve postanowią wypuścić nową wersję tego silnika, nie wiadomo, a w L4D2 już widać, że gra również działa na pierwszym Sourc’ie.

AUDIO

Muzyka w grze jest bardzo klimatyczna i nastrojowa. W tym względzie Valve też się postarało. Gdy wybiega na nas Tank wiemy, że mamy przesrane, a wszystkiemu dopełnia jeszcze groźna melodia w tle. Głosy postaci też są dobrane i zagrane bardzo dobrze, dzięki czemu możemy wczuć się w klimat gry. Odgłosy wydają również mutanty, więc gdy usłyszmy “RAUGHR” grubym głosem to wiemy, że zaraz wyskoczy na nas Boomer. I tak najlepiej pod tym względem sprawuje się beczenie wiedźmy. Jest to jedyna kobieta-mutant i po prostu siedzi w kącie i płacze, więc gdy usłyszysz szlochanie zacznij się rozglądać i najlepiej zgaś latarkę, ona nie lubi gdy się ją drażni. Ogólnie audio jest profesjonalne i nie pozostawia wiele do życzenia.

PODSUMOWANIE

Gra jest bardzo dobra i spodoba się chyba każdemu fanowi filmów o żywych trupach. Tym bardziej, że w internecie można znaleźć klucz do steama nawet za 40 zł, co jest świetną okazją, zwłaszcza jeżeli ktoś ma dobry internet. Moja ocena to:

9/10

5 Responses to “Recenzja Left 4 Dead”

  1. Fanom filmów o żywych trupach? Moim zdaniem, spodoba się każdemu, kto lubi postrzelać przez internet.

  2. Ale im szczególnie ;)

  3. Mi już się L4D zaczęło powoli nudzić. Mimo tych trzech trybów to nadal tylko cztery kampanie i jakoś po prostu zaczynam znać je na pamięć bo mimo losowego rozmieszczania zombie w końcu jest jakiś schemat i po dłuższym czasie można go dostrzec.

  4. No cóz, PC- towcy nie mają tego problemu, mogą tworzyć i pobierać nowe kampanie. Niektóre są naprawdę dobre :D

  5. @PabloZ
    Ale niestety na Xboxa 360 modów nie ma, a chyba jakiejś nowe Mapy też nie wychodzą. Znając życie chcieli by za nie z 800 MP.

Pozostaw dla nas komentarz