Zawsze czułem niesmak do pseudo mrocznego człowieka w stroju sado-maso, który na dodatek miał swojego nieco dziwnego pomagiera. Na słowo “Batman” reagowałem jedynie szyderczym uśmieszkiem oraz wzrokiem pełnym politowania. Przed zagraniem w Batman: Arkham Asylum miałem mieszane uczucia. Na trailerach widziałem świetny system walki, ale nadal przeszkadzały mi kretyńskie antenki Batmana. Mimo to zaryzykowałem. I nie żałuję.
“Doctor! We are loosing him!”
Gra rozpoczyna się całkiem klimatycznym intrem, w którym Bats wiezie Jokera do Arkham Asylum. Jednak złapanie złoczyńcy poszło mu jakoś za łatwo, więc w obawie, że Joker coś planuje postanawia pozostać przy eskorcie. I zaczyna się zabawa. Ze smutkiem muszę przyznać, że fabuła sama w sobie jest co najwyżej przeciętna. A to jakieś tajne badania, podejrzane substancje… Nuda! Wszystko na szczęście wynagradza nam cała otoczka wokół historii opowiadanej w grze. Wspaniałe lokacje, poznawanie historii złoczyńców oraz samego Arkham (o tym później), ale przede wszystkim wspaniałe postacie. Jokera polubiłem po “Mrocznym Rycerzu”, ale pokochałem go po Arkham Asylum. Z dumą mogę powiedzieć, że dzięki tej grze uplasowałem go w czołówce mojego osobistego rankingu najlepszych czarnych charakterów. Ale zaraz, zaraz, w grze spotkamy jeszcze słodką, acz zabójczą Harley Quinn, pałającego zemstą mutanta Bane’a, monstrualnego Killer Croca, seksowną Poison Ivy oraz Pana Zagadkę (o nim za chwilę). Dzięki nim postanowiłem naprawdę zacząć czytać komiksy Batmana (no główną postać przeboleję).
CABOOM, TRACH, SRU, PAC
Z pewnością pierwsze co się rzuca w oczy w Batmanie to system walki. On jest świetny! Batman daje w kość zbirom w naprawdę satysfakcjonujący i widowiskowy sposób. W grze możemy nabijać sobie combo, dzięki czemu Bats oddaje coraz silniejsze i zdecydowanie efektowniejsze ciosy. Jak wiadomo jest to prawdziwy good hero, więc on nie zabija, a jedynie ogłusza. Czasem przyjdzie nam spotkać przeciwników uzbrojonych broń palną. Z takimi nasz bohater nie ma szans, trzy krótkie serie i protagonista pada trupem. Takich najlepiej eliminować pojedynczo i z ukrycia. Możemy po prostu kogoś zajść od tyłu, obezwładnić po cichu lub usiąść na gargulcu i zawiesić na linie albo jeszcze spaść na kogoś, dobić i szybko się ulotnić zanim reszta przeciwników przybiegnie zaalarmowana hałasem. Jest jeszcze wiele innych możliwości, które odkryjecie sami. Ciekawy jest też system punktów życia, które zdobywamy dopiero po zakończeniu walki i w zależności od tego jak nam pójdzie tyle tych punktów odzyskamy.
Sherlock Holmes na sterydach
W czasie gry możemy włączyć tryb detektywa, dzięki któremu wszystkie kratki do wentylacji, słabe strukturalnie ściany oraz znajdki są podświetlone tak, że nie da się ich przeoczyć. No właśnie: znajdki. Są przedstawione w ciekawej formie, ponieważ widnieją jako zagadki Riddlera (Człek Zagadka). Zostały one podzielone na kategorie: statuetki, które dają nam trofea lub nowe Challenge, historia Arkham, opowiadana przez ducha, bardzo klimatyczne nagrania audio z sesji psychiatrycznych villiansów, irytujące zabawki-zęby, które mamy zniszczyć, puzzle, czyli musimy stanąć w jakimś miejscu tak aby ułożył się znak zapytania oraz mapy, dzięki którym dowiadujemy się gdzie znajdują się zagadki. Zdecydowanie jest to najlepszy system znajdek jaki widziałem.
Nietoperz w piaskownicy
Batman: AA ma konwencje ograniczonego sandboxa, tak więc możemy się poruszać swobodnie po Arkham. Niestety nie am tu zadań pobocznych, oprócz wspomnianych już zagadek Riddlera, ale czego spodziewać się w szpitalu psychiatrycznym? Raczej niky nie przyjdzie i nie powie nam abyśmy odzyskali jego skradzione bydło. O dziwo Arkham jest całkiem spore. Podzielono je na trzy części (Arkham North, Arkham East oraz West). W każdej części znajduje się kilka budynków, do których możemy swobodnie wchodzić, kiedy chcemy (no chyba, że ze względów fabularnych jakiś budynek będzie niedostępny).
NO NIE, ZNOWU PRZERWAŁO MI COMBO!
Oprócz standardowego Story Mode, mamy jeszcze Challenge, które zostały podzielone na walki oraz eliminowanie wrogów z ukrycia. W pierwszym typie trzeba mieć naprawdę zręczne palce, ponieważ najwięcej punktów dostaniemy jeżeli całą rundę przejdziemy na jednym combie i użyjemy jak największą ilość ciosów. Gdy widzę ludzi na toplistach i ich wręcz monstrualne wyniki, przechodzę w tryb użalania się nad sobą. Niektóre wyzwania są zablokowane na początku, lecz jeżeli będziemy zbierać trofea, w końcu będziemy mieli wszystkie. Podsumowując: wyzwania skutecznie przedłużą nam rozgrywkę.
Unreal Engine… Bleh!
Gra działa na Unreal Engine 3 (m.in. Gears of War), który jest tak eksploatowanym silnikiem, że aż trudno na niego patrzeć. Ale w Batmanie sprawdza się idealnie! Ciemne barwy wspomagają mroczny klimat szpitala dla psychopatów. Cały czas czujemy się jakbyśmy naprawdę byli w skórze naszego przepakowanego protagonisty. Wspaniałe są też lokacje. Czasem po prostu stawałem i oglądałem sobie pomieszczenia lub budynki. Modele postaci też są świetne. Joker, jest klaunowaty, Ivy seksowna, Harley słodziutko-straszna, a Bane zmutowany. Zwykłe bandziory również są pierwsza klasa, więc mają tępe twarze, niezdradzające ani jednej bardziej rozwiniętej myśli. Jedyne do czego mogę się przyczepić, i z pewnością zrobię to, to model Batmana. Sam strój jak s komiksu, ale Bruce jest tak przypakowany, że czasem dziwiłem się jak mieści się w drzwiach. Ja rozumiem, ze Batsy jest silniejszy od zwykłego śmiertelnika, ale czasem wydawało mi się, że gram Banem.
TAM TAM TAM, RAM TAM TAM
Teraz przejdźmy do strony audio. Twórcy stanęli na najwyższym poziomie. Luke Skywalker Mark Hamill jako Joker po prostu wymiata, jest to głos prawdziwego szalonego żartownisia. Tak samo inne postacie, również mają genialnie zagrane głosy. Często przystawałem aby posłuchać, nie dość, że mistrzowsko zagranych, to też wyreżyserowanych dialogów i monologów.Wszelkie odgłosy ciosów, skoków itd. potęgują satysfakcję z tego co robimy. Muzyka też jest dobra, ale jakoś szczególnie nie wyryła mi się w pamięci, więc raczej nie wpisze się w kanony.
Podsumowując…
Nie żałuję ani jednej chwili spędzonej z Człowiekiem-nietoperzem, bawiliśmy sie razem świetnie, skopaliśmy wspólnie wiele tyłków, porzucaliśmy batarangami, a przede wszystkim spotkam się z nim jeszcze raz aby przejść grę od początku. Zdecydowanie jest to najlepsza adaptacja komiku wszechczasów, oraz moja ulubiona gra o superbohaterze.
9/10
Z punktu widzenia Hana:
W grze Batman: Arkham Asylum wybitnie spodobały mi się dwie rzeczy. Pierwsza to gadżety Człowieka - Nietoperza. Samo “latanie” na pelerynie, wspinanie się przy pomocy pistoletu z hakiem i rzucanie Batarangiem dawało mi bardzo dużo frajdy. Druga to rozmowy podczas rozgrywki i komunikaty Jokera. Skojarzyło mi się to trochę z serią MGS, a to skojarzenie jak najbardziej dobre.
Niestety B:AA nie ustrzegł się wad. Jedna która mnie bardzo irytuję to peleryna Batmana. Nasz bohater walczy kopie okręca się wokół wrogów, ale w ogóle nią nie zahacza o nic. Materiał po prostu przenika przez oponentów. Można to nazwać czepialstwem, ja mówię o diable kryjącym się w szczegółach. Kolejna usterka to wielkość postaci. Możliwe, że to wina silnika gry, ale każdy bohater występujący w omawianej produkcji ma ogromne cielsko. Straszne i odpychające. Mimo wszystko gra ode mnie dostaje bardzo mocne 9,5/10.
Wczytywanie...
Kurczę... artykuł wisi na stronie już tak długo, a jeszcze nikt go nie skomentował?
A co Ty sądzisz o tym, co napisałem?