Penumbra- seria przygodowych gier FPP utrzymana w konwencji horroru. Sam nie byłem do końca przekonany do niej, jednak dla zabicia czasu postanowiłem zagrać. Cała Penumbra podzielona jest na trzy części. Zapraszam do przeczytania recenzji pierwszego rozdziału opowieści o Philipie- z podtytułem Przebudzenie.
Przyznam się, popełniłem błąd. Powinienem był zagrać w to dawno temu, mało tego, do kupna przekonał mnie przyjaciel. W planach miałem zmierzać do kasy z Alone in the Dark. W ostatniej chwili jednak zmieniłem zdanie, czego nie żałuję.
Sierota czy nie?
W grze wcielamy się w postać Philipa, który niedawno stracił matkę. Po jej śmierci mężczyzna otrzymał list wraz z dokumentami, od swojego ojca…którego nigdy nie znał. Jego ciekawość poprowadziła go aż na Grenlandię, pomimo wyraźnego zakazu ojca. W końcu postanawia ukryć się w “opuszczonej” kopalni, skąd wydostać się już nie może. Niestety, biedny Philip jeszcze nie wie, jaki koszmar czeka go w tym miejscu. Chcąc nie chcąc, musi on iść do przodu, gdyż nie ma gdzie uciec, a jedyną alternatywą jest dla niego śmierć…pewna śmierć wśród potworów, które się tu zalęgły.
Fabuła w Penumbrze to naprawdę mocna rzecz. Co prawda będzie ona dla nas niezrozumiała, ale to dlatego, że kulminacje niektórych wątków poznamy dopiero w drugiej, a nawet trzeciej części.
Z czasem jednak Philipa trzymać przy życiu będzie, oprócz chęci przetrwania oczywiście- ciekawość. Co się tutaj wydarzyło? Dlaczego? Czy ma to związek z jego ojcem, a jeśli tak, jaki? Na te pytania gracz będzie chciał poznać odpowiedź jak najszybciej. A wszysko przedstawione jest tu po prostu świetnie! Aż mam ochotę zacytować pewnego redaktora- “Rewelacja, rewelacja!”
Poczuj i usłysz mrok…
Zdecydowanie najmocniejszą częścią tej gry jest sam gameplay. Oprócz bardzo fajnego silnika (o którym później), ciekawych i nieraz trudnych zagadek, spotykamy się tu z fantastycznym klimatem. Po prostu świetnym, wyjątkowym. Uczucie odizolowania towarzyszy nam cały czas, a w większości kreuje i potęguje go tutaj muzyka i dźwięki. Przez pierwszą godzinę lub dwie byłem wręcz przerażony. Jeszcze nigdy w grze nie spotkałem się z czymś takim (ale OK, nie grałem jeszcze w te starsze, słynne klimatyczne przygodówki).
Przebudzenie to kilka godzin niesamowitej rozgrywki. Większość informacji podawana jest na kartkach, w pamiętnikach, książkach, a także poprzez monologi postaci. Zagadki mogą być trudne, czasem trzeba niektóre rzeczy przewidzieć, czasem musimy kilka razy umrzeć, żeby wiedzieć co i jak. Fakt, mogłaby być dłuższa, ale to pierwszy odcinek, chociaż w dniu premiery wolałbym dostać większą grę, aniżeli czekać pół roku na kolejny epizod.
Twórcy zaimplementowali w grze całkiem sprytne i zarazem wredne zastosowania. Najpierw może przedstawię pewną zasadę: kiedy kucniemy, Philip jest mniej widoczny, jeżeli stoi nieuchomy w jednym miejscu przez kilka sekund, staje się całkowicie niewidoczny. Ale żeby nie było tak fajnie, to oto jedno z tych zastosowań. Jeżeli podczas bycia niewidocznym, potwór zbliży się do nas na przynajmniej pięć metrów, musimy koniecznie spojrzeć w inne miejsce, byle nie patrzeć na zbliżającą się kreaturę. Inaczej bohater wpadnie w panikę i cały nasz plan z przekradnięciem się obok będzie daremny, możemy uciekać licząć, że uda nam się dotrzeć tam, gdzie trzeba.
System zapisu w grach jest ustalany albo przez nas, w dowolnym miejscu, albo przez twórców- po np. ukończonym etapie. W Penumbrze jednak zapisu dokonujemy za pomocą lamp pojawiających się co jakiś czas (w ważniejszych miejscach gra zapisuje się sama).
Zabawa (z) fizyką!
Dzieło Frictional Games wykorzystuje bardzo dobry silnik fizyczny. Praktycznie każdy napotkany przedmiot można podnieść. Jest on niezbędny do wykonywania zadań i zagadek, a także ogólnie bardzo uprzyjemnia rozgrywkę. Oprócz tego, fizyka dotyczy także drzwi i zaworów, które otwiera się ciągnąc myszkę w odpowiednią stronę.
Niestety, nie bez powodu uwzględniłem słowo “fizyczny” przed “silnik”. Graficzny bowiem jest co najwyżej średni. Co najdziwniejsze, w grze nie spotkamy się z ani jednym modelem postaci. Nie widać nawet ciała pod nami, natomiast jeżeli napotkamy jakąś postać, to będzie to osoba ukryta za czymś, niewidoczna.
Jak na 2007 rok wydaje się, że mogło być lepiej. Na szczęście jedyne, co jest marne to właśnie grafika. Reszta jest świetna i to się najbardziej liczy.
Musisz to mieć
Dlaczego? Powodów jest kilka, wszystkie wymieniłem. Ta gra to ogromna dawka emocji, dla każdego. Zagadki trzymają poziom, a audio rządzi. Zaawansowana fizyka czyni z Penumbry naprawdę dobrą grę. Grafika może trochę zrażać, ale nie przesadzajmy, kto patrzy tylko na grafikę?
Te kilka godzin przygód Philipa dały mi niesamowitą frajdę, chęć poznania tajemnic kopalni, ale przede wszystkim nieźle mnie wystraszyły.
Fani przygodówek powinni być zadowoleni. Ja jestem. Bardzo.
9/10
Już niedługo recenzja Penumbra: Czarna Plaga oraz Requiem. Zapowiada się jeszcze lepiej…
Wczytywanie...
Kurczę... artykuł wisi na stronie już tak długo, a jeszcze nikt go nie skomentował?
A co Ty sądzisz o tym, co napisałem?